-Pasażerowie lotu 144...
-Muszę iść... -oderwałam się od niego, ostatni raz topiąc w zielonych tęczówkach.
-Kocham cię Sophie -nie odpowiedziałam. Co miałam w tej sytuacji powiedzieć? Mętlik w głowie nie miał prawa przybrać postaci słów, które mogłabym wypowiedzieć. Moje uczucia do niego nie wygasły, wręcz przeciwnie, tylko się o nich upewniłam. Po prostu jedyne, co mnie ogarniało to strach. Strach, że wszystko może się powtórzyć. -Obiecaj, że nie zapomnisz tego, co między nami było.
-Harry, jak mogłabym zapomnieć? -niepewnie się uśmiechnęłam, gładząc jego policzek moją dłonią. -Dziękuję za każdy moment z tobą spędzony.
-Kocham cię Sophie.
-Ja też cię kocham, też cholernie cię kocham. Nigdy nie czułam do nikogo niczego takiego i nigdy nie chcę czuć, bo chcę, żebyś to ty został w moim życiu. Dziękuję Bogu za to, że cię spotkałam, bo jesteś najlepszym, co kiedykolwiek mogło mnie spotkać w tym pieprzonym gównie zwanym życiem -wiem, że nic nie rozumiał. Nie miał rozumieć.
-Pewnie chciałbym zrozumieć, co powiedziałaś -zaśmiał się. Czyta mi w myślach. Wie o mnie więcej, niż ktokolwiek inny. Potrafi wyczytać z moich oczu dokładnie tyle, ile ja z jego. -Zadzwoń, jak dolecisz -ostatni raz pocałował mój policzek. -Zobaczymy się jeszcze kiedyś?
-Nie wiem Harry, ja naprawdę nie wiem -spojrzałam na niego bezradnie. Palce naszych dłoni powoli zaczęły się rozłączać. Traciłam go, wiedziałam to. Zaczęłam podążać w stronę terminalu, wiedząc, że nadal tam stoi. Nie chciałam się jednak odwracać, nie chciałam czuć jeszcze większego bólu. Straciłam Harrego. Straciłam mojego prywatnego anioła stróża. Straciłam mój prywatny ideał. Straciłam miłość, której podobno nikt nie był w stanie rozerwać.
*
Każdy dzień równał się z nową plotką. Nowe spekulacje na temat tego, dlaczego zakończyłam związek z Harrym. Nowe zdjęcia z imprezy w klubie i widok tego, z którym chciałam spędzić resztę życia z długowłosą blondynką. Muszę przyznać, figurę miała niezłą. Zdecydowanie lepszą od mojej. Ale czy to aby na pewno był powód do tego, żeby mnie zdradzić? Dlaczego musiał mnie zawieść? Dlaczego trafiło właśnie na mnie? Spędziłam z nim kilka najlepszych miesięcy swojego życia. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze dużo przede mną. Spójrzmy prawdzie w oczy, mam dopiero osiemnaście lat. Jak to mówią, 'jestem młoda, muszę się wyszaleć'. Czyli Harrego też mam usprawiedliwić młodością? Nie, to nie byłoby słuszne. Wiem, że wielu powiedziałoby, że jeden zawód miłosny nic nie znaczy. 'Przeżyję jeszcze wiele szalonych miłości'. Tylko czy ja aby na pewno tego chcę? Zawsze odstawałam od innych. Nie chodziłam na imprezy, wolałam spodnie od spódniczek, zadawałam się z kolegami zamiast bawić się lalkami z dziewczynkami. I w tym przypadku pewnie większość próbowałaby zapomnieć i ruszyć dalej. Problem tkwi jednak w tym, że ja nie chcę zapomnieć. Ani tego co dobre, ani nawet tego co złe. Chcę wrócić do tego, co między nami było, tylko boję się, że Harry znów mógłby mnie zranić.Wykorzystuję każdą część mojego ciała, aby tylko o nim nie myśleć, aby nie chwycić telefonu i nie zadzwonić. Cholernie chciałabym teraz wsiąść do samolotu i jak najszybciej znaleźć się w Londynie. Tyle, że jednocześnie jakaś mała komórka, schowana gdzieś na samym końcu mojego mózgu mówi, że to jednak niewłaściwe.
Wiem, że mimo tego, że już po północy, on siedzi w swoim pokoju, patrząc na milion światełek oświetlających Londyn. Wiem, że jest zmęczony po koncercie, a mimo to odpręża się właśnie tym widokiem. Co jeszcze wiem? Wiem, że o mnie myśli. Nie wiem, czy tak intensywnie jak ja o nim, ale wiem, że tak jest. Tylko dlaczego zachowuję się tak, jakby to wszystko było moją winą? Cały czas czuję, że powinnam być teraz koło niego, z nim. Chciałabym, cholernie bym chciała, ale coś mi na to nie pozwala. Jeszcze nie wiem, co to jest, ale prawda jest taka, że chciałabym się tego pozbyć. Wyrzucić, gdzie pieprz rośnie, tyle że nie mogę, bo moja pieprzona duma mi na to nie pozwala.
Nagle dźwięk telefonu, który przerywa moje rozmyślenia. Jest pierwsza w nocy, na serio ktokolwiek chciałby ze mną teraz gadać? Nie muszę zapalać lampki na stoliku nocnym, by sięgnąć po telefon, bo wystarczy światło księżyca, wpadające przez okno do mojego pokoju. Spoglądam na wyświetlacz. Harry. 'Odebrać, czy nie?' - cały czas myślę. Jeden sygnał, drugi, trzeci...
-Słucham? -odebrałam jednak, ciągle bojąc się tego, co usłyszę po drugiej stronie.
-Nie śpisz? -znów cudowna chrypka, która została jeszcze uwydatniona poprzez jego zaspanie.
-Nie. Właściwie, dlaczego dzwonisz w środku nocy?
-Ja... Przepraszam, chciałem po prostu usłyszeć twój głos.
-Harry... -chciałam go spławić, jednocześnie nie chcąc. To ja jestem przecież autorką słów: 'jesteś przyjacielem, to się nie zmieni. Możesz pisać, bla bla bla'.
-Jesteś tam jeszcze? -zapytał, przerywając mój monolog w myślach.
-Tak, jestem po prostu trochę zmęczona...
-Będziesz miała coś przeciwko, jeśli zadzwonię rano?
-Harry, oczekujesz czegoś ode mnie? -usiadłam na łóżku, po czym wstałam i podeszłam do okna.
-Nie, chcę tylko pogadać. Nie chcesz nawet ze mną porozmawiać?
-To nie tak. Nie próbuj niczego. Dzwonienia w środku nocy, mówienia w każdym wywiadzie, że ci na mnie zależy. Harry ja to wszystko widzę. Niestety potrzeba trochę czasu.
-Przynajmniej patrzymy na to samo niebo -podniosłam wzrok na księżyc. -Chcę cię odzyskać, to naprawdę tak wiele?
-Dla mnie tak Harry. Dla mnie na razie za wiele. I proszę cię, nie nazywaj mnie egoistką. Po prostu zdecydowałam, że zostanę tu gdzie jestem. Przynajmniej do egzaminów. Potem przyjadę, żeby wszystko pozaliczać. Przepraszam, ale nie będę robiła niczego przeciw sobie, a związanie się z tobą takie właśnie by było. Nie jestem w stanie. Przepraszam... -skłamałam. Potrafiłam go okłamać. Dlaczego taka jestem?
-Dziękuję, że jesteś szczera. Nie będę przeszkadzał. Trzymaj się, pa Sophie.
-Cześć Harry -odpowiedziałam nieco milej, rzucając telefon na łóżko. Potem wylądowałam na tym samym miejscu, męcząc się z zaśnięciem do czwartej nad ranem. Cały czas myślałam. Intensywnie. Jechać do Londynu, czy zostać w Polsce?
W końcu jednak zdecydowałam... Zostaję. Jeśli moje uczucie do Harrego jest prawdziwe, a co ważniejsze, jeśli jego uczucie do mnie jest prawdziwe, to za kilka tygodni cały czas będzie chciał ze mną być. Na razie nie jestem w stanie dać mu tego, co mogłam jeszcze miesiąc temu. Na razie potrzebuję zapewnienia, że jestem bezpieczna, że nic mnie nie rani i nie wyżera od środka. Mimo tego, że w Polsce dosłownie się duszę, wiem, że nic nie jest w stanie mnie tu złamać. Wiem, że mam tutaj za sobą rodziców. Tak musi na razie zostać.
___________
Hejo!
Przepraszam, że tak długo czekaliście i przepraszam za długość rozdziału. Chciałabym tylko usprawiedliwić się chwilowym pobytem w szpitalu... Od przyszłego tygodnia wszystko jednak wróci do normy i będzie okej.
Inspiracją do rozdziału była po części piosenka Taylor Swift - I Almost Do, dlatego mogą Wam się kojarzyć słowa.
Jak zwykle, 20 komentarzy przyspiesza kolejny :)
Życzcie mi powrotu do zdrowia i do napisania! :) x
Super rozdział : 3
OdpowiedzUsuńZ resztą jak każdy = )
Fajnie by było gdyby się pogodzili ... : )
No to zdrowiej : *
Ja normalnie od twojego bloga się uzależniłam ... :**
Świetny rozdział <3 Masz naprawdę genialnego bloga ;) Z niecierpliwością czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńno kobieto, kosisz innych, bo jesteś mistrzem ;D
OdpowiedzUsuńkath xx :)
Zajebisty! ;*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie:
http://www.wszystko-o-nich.blogspot.com/
Pozdrawiam. ;*
Super rozdział, zresztą jak każdy poprzedni. Już nie mogę się doczekać następnego. Mam jednak nadzieję, że Sophie i Harry będą razem...
OdpowiedzUsuńZajebisty i smutny troszkę, mam nadzieję że oni jednak będą razem :) Czekam na następny, pozdrawiam Asiek :*
OdpowiedzUsuńBlog jest świetny, a ten rozdział jeszcze lepszy. Jezus musi Cię mocno kochać skoro obdarzył Cię takim talentem. Czekam na next""""""""
OdpowiedzUsuńświetny rozdział , czekam na następny.Zapraszam do siebie : http://koffyou.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZdrówka i weny ;*
OdpowiedzUsuńJak zawsze jesteś zarąbista! ;) Uwielbiam twoje opowiadanie ;) Kocham cię za twój sposób pisania, za to jak opisujesz wszystkie emocje. Każdy odcinek ma coś w sobie, niekiedy można się śmiać, a niekiedy płakać i moim zdaniem takie opowiadania są najlepsze. Masz talent ! Uwielbiam to opowiadanie i ciebie <3
OdpowiedzUsuńRozdział super!
OdpowiedzUsuńNominowałam cię! Szczegóły tutaj : http://opowiada-kamila69.blogspot.com/
Kaczuszka<3
Świetny rozdział :D czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuńGenialnie piszesz, masz fajny styl pisania. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńŚwietny !!!! XDDD
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego. pisz szybciutko ;)
Rozdział jest świetny! Czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział, mam nadzieję, że do niego wróci!
OdpowiedzUsuńZdrowiej nam tu szybciutko xx